wtorek, 14 marca 2017

Czy jestem uczennicą hogwartu? Czyli trochę o magii chemii.

W związku z wiadomościami, które dostaję chciałabym odpowiedzieć na pytanie, które często się w nich powiada, mianowicie:

Jak się uczę?

Wbrew pozorom odpowiedź na to pytanie nie była taka łatwa, bo myślałam, że nie mam jakiegoś schematu i że "samo jakoś wchodzi". Przy nauce zaczęłam zwracać uwagę na to co, jak oraz jak długo robię. I jednak je mam! Mam kilka punktów w czasie mojej nauki, które są dla mnie obowiązkowe i niezbędne. Dlatego zgodnie z waszą prośbą opowiem wam dziś o nauce mojej ukochanej chemii.

Chemia dla wielu może wydawać się czarną magią, a my pseudo chemicy, możemy poczuć się trochę jak na zajęciach u profesora Snape'a. Ci drudzy dodając NaCl do wody czują się wybranymi przez los do wielkiej misji, a Ci pierwsi wyglądają mniej więcej tak:


Oczywiście dodawanie proszku do płynu, płynu do płynu i gazu do płynu jest chyba najfajniejszą rzeczą na lekcjach chemii.

A teraz przejdźmy do rzeczy

sobota, 7 stycznia 2017

130h

Chyba nigdy liczba 130 nie była dla mnie taka dobitna.
Za 130 godzin będę pisać etap okręgowy Olimpiady Wiedzy o Żywieniu i Żywności.
Czy się boję? Oczywiście.
Od początku roku szkolnego jest ona moim priorytetem, niestety jednej bardzo ważnej książki nie zdobyłam i boję się, że to może zaważyć na moim losie. Nie jestem dobrze przygotowana, dalej się uczę i zgłębiam temat, moja nauka często (np dziś) wyglądała tak, że książka leżała obok, a ja przeglądałam Internet. Szukam sposobów na pozbycie się tego niechlubnego uzależnienia, ale widzicie jestem tu dalej o północy (tak...). Ten tydzień będzie produktywny, a przynajmniej do czwartkowego popołudnia.
Obliczyłam, że na naukę pozostało mi:
120 - *6×6 - **26- ***10=...
*Sen, 6 godzin mi wystarcza w tygodniu, wyśpię się z czwartu na piątek
**Czas spędzony w szkole+ czas rano i po szkole
***Godziny na rzeczy takie jak wieczorne nawyki i pomoc w domu
Po podliczeniu tego wszystkiego wychodzi na to, że mam 60 godzin.
Wykorzystam ten czas w 100%, aby przejść dalej i móc walczyć o tytuł laureata i płynące z niego korzyści! Aby nie musieć martwić się wynikiem matury z biologii (na dwie uczelnie, ale zawsze to już coś), aby mieć punkt zaczepnienia.
Dam radę.
Mam nadzieję.
Jak nie dam to trudno, przynajmniej nauczę się czegoś nowego.

niedziela, 1 stycznia 2017

Koniec/ Początek

Już minęło kilkanaście godzin nowego roku 2017.
Przeraża mnie to.
Przeraża mnie fakt, że moi znajomi już rocznikowo są dorośli i czeka mnie multum imprez osiemnastkowych. Przeraża mnie też, że oni będą jeździli po ulicach samochodami (ja już chyba nie wychodzę z domu xd). Do matury coraz bliżej, do końca beztroskiego życia także... eh kolejne lata przybywają, 17 lat, tylko 17? aż 17?
Pomimo wielu przykrości związanymi ze szkołą, przyjaciółmi, którzy okazali się nie być na zawsze oraz zawodami (nie tylko miłosnymi), to ten rok był nawet dobry.


sobota, 24 grudnia 2016

Między stołem, a kościołem

Cześć wam wszystkim!
Piszę ten post czekając na pasterkę, na którą chodzę raczej co roku (wyjątki kiedy jestem chora lub poprostu zasnę).
A więc wpadłam tutaj życzyć wam wszystkim wesołych świąt! Spędzicie je zdala od książek i wbijcie swoje siekacze w serniki, makowce i inne świąteczne wypieki (macie do tego pełne prawo, wszyscy w święta dostają w prezencie+5kg). Cieszcie się tym czasem i wykorzystajcie go w 101%, wypocznijcie, porozmawiajcie z rodzinami. Oderwijcie się od wirtualnego świata, ale nie poruszajcie tematów politycznych, w końcu to święta.
Życzę wam zdrowia, szczęścia, pomyślności, życia w słońcu, obfitości oraz sukcesów w życiu!
Jeszcze raz WESOŁYCH ŚWIĄT moi kochani!

wtorek, 20 grudnia 2016

Wsparcie (?)

Mam marzenia/cele, jak zwał tak zwał, a patrząc na mój mały skrawek Internetu możecie łatwo wywnioskować o tym jak ono brzmi.
Wy wiecie jaki mam cel, ja wiem, ludzie z instagrama wiedzą, ale nie koniecznie moi znajomi.
Czemu nie mówię wszystkim na prawo i lewo, że chce pomagać ludziom i chce pracować w szpitalu jako dohtorka? Odpowiedź jest bardzo prosta, ludzka zazdrość i chamstwo nie mają granic wcale.


środa, 14 grudnia 2016

Motyle

"W środku Twojej głowy fruwają czarne motyle... czarne motyle"

W tym cytacie czarne motyle można interpretować na wiele sposobów
Jako czarne myśli
Jako brudne myśli
Jako kłopotliwe myśli
A i jeszcze Jako ćmy (choć one podbiegają bardziej pod szare motyle)

W moim przypadku ta trzecia definicja jest najbardziej trafna, targa mną wiele emocji jak Konradem w czasie Wielkiej Improwicacji. Czuję, że od decyzji, którą chcę podjąć będzie zależał dalszy przebieg mojego życia.
Wielka mała decyzja, mogąca zaważyć na losach kariery, znajomości, przyjaźni i wielu innych przyziemnych czynnikach. Niby takie łatwe, a takie zagmatwane.
Za i przeciw zrobione? Oczywiście.
Kosztorys? Tak.
Hipotetyczne Straty? Również.


sobota, 10 grudnia 2016

Rezygnacja

Wielu z was pomyśli, że to głupie, że walka o marzenia hest ważniejsza, ale to czysta prawda. Ludzie rezygnują ze swoich marzeń. W tamtym roku 2/3 mojej klasy ochoczo podnosiło rękę przy pytaniu 'kto chce iść na lekarza?', teraz przy słowie 'chcieć' znalazłoby się wielu, ale przy 'zamierza zostać' już o wiele mniej.
Ja nie mam zamiaru zrezygnować, lecz czasami wiele myśli przebiega przez umysł

"Nie poradzisz sobie z maturą"
"Jesteś za leniwa na te studia"
"Zniszczą Cię w pierwszym semestrze"
"Brak życia towarzyskiego idiotko, książki to będą Twoi jedyni kumple"

Poradzę, jestem (ale dam radę), nie dam się, książkowy romans brzmi bardzo interesująco.